Rotling Feinherb Geierslay
Winem na Koniec Tygodnia w poprzedni piątek był mozelski Rotling z winnicy Geierslay. Na pierwszy rzut oka widzimy po prostu różowe wino. Gdyby tak było, pewnie nie należałby mu się osobny wpis, może wspomnielibyśmy o nim przy innej okazji. Tymczasem Rotling to specyficzne wino, a ten konkretny jest ciekawy podwójnie, bo nie dość, że Rotling, to jeszcze Feinherb. Te dwa określenia sprawiają, że warto mu poświęcić więcej uwagi.
Co to takiego?
Rotling to typ wina, który pochodzi z Saksonii i tam nazywa się Schiller. Nazwa nie pochodzi od nazwiska poety Fryderyka
Schillera, a od niemieckiego słowa schillernden, co znaczy olśniewający. Kluczem do niego jest proces produkcji, ponieważ wino powstaje z winogron białych i czerwonych, które są razem winifikowane, a czasem są już łącznie miażdżone. Oprócz wspomnianej Saksonii, gdzie wino to powstało, produkuje się je najczęściej w Wirtembergii, Badenii czy Frankonii. Nasze pochodzi znad Mozeli, to kolejna cecha, która czyni nasz nowy nabytek wyjątkowym.
W różnych regionach robi się Rotlinga z owoców różnych odmian: w Badenii miesza się zwykle Pinot Gris i Pinot Noir, w Wirtembergii – Rieslinga i Trollingera, we Frankonii białą bazą jest zwykle Müller-Thurgau, czerwone grona dobiera się dowolnie.
Geierslay Rotling Feinherb to wino, które powstało z mieszanki białego Müller-Thurgau i czerwonego Dornfeldera. Kolor rzeczywiście ma idealny, truskawkoworóżowy, lśniący. Pięknie i naprawdę intensywnie pachnie, ale nie jest w żadnym razie”perfumowane”, przesadzone. Dominują aromaty truskawek, czereśni z delikatną nutą owoców leśnych. Usta nie rozjeżdżają się z nosem. Wino jest półwytrawne czy półsłodkawe – to już kwestia odbioru indywidualnego. Bardzo rześkie, bardzo przyjemne, dobrze zrównoważone, z delikatną, niemęczącą słodkawą nutą. Na lato, mocno schłodzone, wybór idealny.
Feinherb?
I tu kluczem do smaku tego wina jest określenie feinherb widniejące na kontretykiecie. Jest to określenie nieoficjalne, nie osadzone w prawie winiarskim, ale dopuszczalne zwyczajowo. Oznacza wino w typie off-dry, troszkę bardziej słodkie niż półwytrawne (halbtrocken), a czasem mniej słodkie niż półsłodkie (lieblich). Cukier resztkowy może być na poziomie od 18 do 45 g/l. Tak szerokie widełki sprawiają, że trudno przewidzieć, co kupujemy tak naprawdę. Jeśli nie mamy kogo zapytać, ryzykujemy, ze wino może być dużo słodsze, niż oczekujemy albo zdecydowanie za mało słodkawe. Właśnie dlatego określenie feinherb jest oznaczeniem zwyczajowym.
Nasz mozelski Rotling ma 20 g/l cukru resztkowego, co przy kwasowości na poziomie 6,1 g/l ustawia go bliżej półwytrawności niż półsłodkości. Dla porównania, bo mamy dwa wina z oznaczeniem feinherb w sklepie, Riesling Yellow Feinherb ma cukier resztkowy na poziomie 21 g/l i kwasowość 8,3 g/l. Mimo wyższego cukru, Riesling wydaje się mniej słodki niż Rotling – wszystko przez wyższą kwasowość. A oba wina są idealne dla tych, którzy nie przepadają za winami zupełnie wytrawnymi. Polecamy ze wszystkich sił, jak zresztą wszystkie wina mozelskie, które robią u nas furorę.