Białe Bierzo
Ostatnio w ramach naszego cyklu WNKT, czyli wino na koniec tygodnia, prezentowaliśmy wino Armas de Guerra Blanco. Białe Bierzo to tak samo wyjątkowy egzemplarz, jak wszystkie te wina, które powstają z lokalnych, autochtonicznych odmian. Jeśli chodzi o białe wina z tej apelacji, to powstają one głównie z dwóch odmian: godello oraz doña blanca. To konkretne, które prezentowaliśmy, powstało z przewagą tego drugiego szczepu, bardzo typowego dla regionu, ale na pewno mniej szlachetnego niż godello, które zwane jest “złotym skarbem” Bierzo.
O winach z tej części Hiszpanii pisaliśmy już z dużym zadowoleniem, ponieważ mamy wiele radości z tego, że na półce leżą wina naprawdę wyjątkowe – ze względu na pochodzenie, odmiany, a nawet etykiety, a do tego w cenach bardzo cieszących naszych klientów.
Białe Armas de Guerra to typowe proste białe Bierzo. Bardziej na co dzień, mniej złożone i szlachetne niż te, które zrobione są z samego godello, ale niezwykle ciekawe, trudne do porównania z jakimkolwiek białym winem. Gdybym musiała się odnieść do czegoś, co bardziej może znane, chyba w charakterze najbardziej przypomina włoskie Vernaccia
di San Gimignano. Kiedy polecamy je naszym gościom, określamy je jako owocowe, dość chrupkie, trochę słonawe. Z jednej strony jest bardzo przyjemne, ale z drugiej nie jest nudne, ponieważ obok owocowych nut, typowych dla odmian doña blanca oraz godello, takich jak morele, gruszki i mango, z dodatkiem białych kwiatów (lilie, biały bez), pojawia się odświeżająca, naprawdę urocza i ożywcza nuta kopru. Po prostu pycha. Wspaniale wino sprawdza się do wszystkich potraw z owocami morza w roli głównej. Świetnie nada się do rybnych dań, dlatego polecamy także na wigilijny stół. Trzeba jednak pamiętać, że o ile z rybami da sobie radę świetnie, tak pierogom czy kapuście z grzybami bardziej przyda się solidny riesling. Kiedy jakaś butelka zostanie po Wigilii, można tym winem uraczyć gości na powitanie, na aperitif, doskonale zaostrzy apetyt i wprawi w dobry nastrój, ponieważ pije się doskonale.W sklepie mamy niejedno wino, które po prostu dobrze się pije, ale są takie, które zarówno nas, jak i klientów przekonują także czymś innym niż fakt, że są smaczne. Zawsze najchętniej będziemy polecać wina, które pochodzą z ciekawych, niebardzo znanych miejsc, zrobione są z odmian nie tak znanych jak cabernet sauvignon czy chardonnay, tylko z odmian lokalnych, które tam powstały, tam się udają, tam dobrze korespondują z lokalną kuchnią. Wina Armas de Guerra właśnie takie są. Do tego chyba sam założyciel winnic, Antonio Guerra, natchnął swych spadkobierców, którzy świetnie sobie radzą marketingowo i te wina po prostu przemawiają: i do nas, i do klientów. Przypomnijmy, że już sam założyciel, farmaceuta z wykształcenia, a do tego niezwykły wizjoner, ogromną wagę przywiązywał do marketingu, choć to pojęcie wówczas nikomu nie było znane (architektura, design, etykiety, wycieczki winiarskie). Nie byłoby przystojnie niweczyć taką tradycję…