A niech musuje! Parę słów o prosecco
Za ciosem idąc, po tym, jak zachwaliłam na lato vinho verde, nie mogę pominąć równie dobrego w tych okolicznościach klimatycznych prosecco. Jest to ciekawe wino – ponieważ pod tą nazwą kryją się zarówno wina proste, roboczo zwane grillowo – imprezowymi, jak i niezwykle szlachetne trunki nie ustępujące klasie wykwintnej hiszpańskiej cavy. Od 2009 roku funkcjonuje nawet apelacja Prosecco DOCG (Deniminazione de Origine Controllata e Garantita to najwyższa we Włoszech gwarancja jakości) obejmująca okolice Valdobbiadene, Vittorio Veneto i Conegliano. Prosecco, które mam na myśli – to akurat ta prostsza wersja, codzienna.Może być w wersji frizzante – lekko musującej albo spumante – bardziej musujące (z szampańskim korkiem) – jest to kwestia ciśnienia dwutlenku węgla, który zawierają te wina. Nawet proste i niedrogie nie są sztucznie gazowane ze względu na szkodliwość sztucznego gazu w winie (Włosi są na tym tle mocno przeczuleni). Większość win musujących w tym regionie Europy robi się metodą charmat, która polega na powtórnej fermentacji z udziałem drożdży w stalowych kadziach. Do tego – zupełnie inaczej niż w przypadku szampana – w przypadku prosecco najbardziej pożądane i popularne są wersje dry lub extra dry, a nie brut. Ta nieco myląca terminologia wymaga wyjaśnienia: